Tymochowicz raz jeszcze: “prezydenta trzeba posłać na leczenie”
Opublikował/a McBor w dniu sierpień 14, 2007
Ten pan coraz bardziej mi się podoba. Oto fragmenty wywiadu, jaki przeprowadził z nim niejaki Mariusz Chudy z Pardon.pl (podkreślenia moje):
[...]
Lepper wyszedł ze szpitala i nic. Gdzie ten as w rękawie? Wydaje mi się, że to wszystko już efekt Pana pracy. Dużo PR i kreowania faktów.Jeśli Lepper zechce wysłuchać moich rad, to z przyjemnością to zrobię. Ograniczyłbym się do dwóch rzeczy: jak sprzedać dobrze prawdę, to też jest dla mnie nowość, bo do tej pory uczyłem polityków głównie kłamać. Chciałbym, żeby Lepper dobrze sprzedał prawdę, którą posiada o Jarosławie Kaczyńskim. To będzie szokujące. Ja może wiem z 10% tego, co wie Lepper. Moja wiedza w normalnym kraju wystarczałaby, aby obalić ten rząd. Bo jeśli dla Ziobry autorytetem są bandziory, które zeznają pod przymusem, ponieważ aresztowano ich siedemdziesięcioletnią matkę, to ja dziękuję.
[...]
Najwyższy czas przerwać tę paranoję.
Na przykład mówiąc, że premier to psychopatyczny agresor?
To jest niezwykle zabawne. Od 24 lat zajmuję się diagnozowaniem różnych postaci. Ja nikogo nie chcę obrażać i szastać epitetami. Moje opinie – także ta o psychopatycznym agresorze – wynikają z analizy, którą wykonuję w oparciu o mój zawód, który opiera się na błyskawicznym diagnozowaniu ludzi. Kogo jak kogo, ale liderów PiS-u dość dobrze już znamy. Przypuśćmy, że nie mówimy o liderach największej partii, a zwykłych ludziach chcących się zatrudnić w jakiejś firmie. Ani Jarosława, ani Lecha jako psychopatów w firmie bym nie zatrudnił, nawet przy czyszczeniu butów. Jeżeli prezes koncernu zgłosiłby postulat zatrudnienia przy taśmie jednego z tych panów, to bym wiedział, że ta taśma jeszcze tego samego dnia przestanie pracować. Ja bym przed tym przestrzegał, ale cóż znaczy zdanie Tymochowicza manipulatora i cynika. No taką mam opinię, ale szkoda, że ludzie nie posłuchali Lecha Wałęsy, który przestrzegał, że będziemy obserwować niekończący się spektakl mieszanki paranoi z psychopatią. Dla mnie zabawne jest to, że wszyscy o tym wiedzą, mówią w zaciszu domowym, a udają, że moje słowa są ostre i nikt się ich nie podziewał. Przecież nawet średnio inteligentny człowiek patrząc na tych panów, nie powie, że są normalni.
Ale jakieś zmiany wizerunku u premiera można chyba zauważyć. Trochę nad sobą pracuje.
No tak, przy chłodnej analizie nie można się kierować emocjami. Jednak na ogół, to były zmiany sztuczne i krótkotrwałe. Pojawił się lepszy garnitur, ale sposób noszenia tego lepszego garnituru był równie szambiarski. Owszem, dał się łaskawie namówić na zmianę stroju, ale wewnątrz pozostał wciąż takim samym ignorantem w stosunku choćby do pielęgniarek czy swoich wyborców, jak był na początku. To jest mania wielkości charakterystyczna szczególnie dla karłowatych postaci.
A prezydent, lepiej się prezentuje? Okrzepł trochę, nabrał doświadczenia?
Jakby to powiedzieć… cóż, chyba nikogo nie zaskoczę, jak powiem, że prezydent niewiele się różni od premiera. Zarówno wyglądem jak i sposobem bycia. Jak Kubą Rozpruwaczem miał być Jarosław, a strażakiem, który gasi pożary, miał być Lech, to była prosta retoryka zaproponowana przez Michała Kamińskiego. Taktyka nie udała się. Prezydent w roli dbającego o porozumienia, dialog, koalicję, funkcjonuje jak ociężały umysłowo. Z powodów pewnie impotencji umysłowej. Choć wizerunkowo była to dobrze zdefiniowana rola. Prezydent powinien być kimś kto łączy, rozwiązuje spory, a nie jeszcze je zaognia. No, ale skoro prezydentowi nie przeszkadza mieszanie z błotem własnej żony, to marny z niego mężczyzna.
[...]
Co można by jeszcze poprawić w wizerunku pary prezydenckiej?
Najpierw trzeba posłać prezydenta na leczenie. On jest w głębokiej depresji. Mam nadzieję, że jakichś tajemnic lekarskich nie zdradzam. Obserwuję, że u prezydenta występuje – nazywana w psychiatrii – depresja jednobiegunowa. Prezydent jest w permanentnej depresji. Im częściej ma gdzieś występować lub jechać, tym bardziej jest załamany, a do tego dochodzą jeszcze kłopoty żołądkowe jako skutek. Niedobrze jeśli psychofizyczne ułomności wpływają na politykę państwa.
Już kiedyś zdiagnozował Pan u Kaczyńskich tzw. syndrom Napoleona.
Tak, to jest nieprzytomna mania wielkości. Jest to antidotum na potworne kompleksy wyniesione jeszcze z dzieciństwa. W najłagodniejszej formie psychologicznej można to nazwać syndromem Napoleona. Choć tu mam pewne wątpliwości. Bo jak porównywać obu braci do Napoleona. To tak jakby zestawić Shreka z Apollo.
[...]
Który z polityków jest najbliższy ideału pod względem marketingu politycznego?
Jest ktoś taki. Tym kimś jest przede wszystkim kobieta. W różnych rolach i różnych sytuacjach mogliśmy przetestować panią Jolantę Kwaśniewską. I gdybym miał z nią kiedyś pracować, miałbym jedną radę, żeby była sobą i była naturalna. Ma wrodzoną klasę i intuicję. Choć tych błędów też troszkę było. Niewłaściwe stroje, zbyt głębokie dekolty.
Ale chyba zapomniał Pan o ulubieńcu milionów, wygnanym na emigrację do Londynu…
Mówi Pan o wydmuszce? To taka polityczna lalka Barbie. Im dłużej słuchałem Marcinkiewicza tym bardziej się nim zachwycałem i tym mniej wiedziałem o czym on mówi. A to się ludziom podoba. Bo oni wcale nie słuchają aby cokolwiek zrozumieć, tylko wiedzieć czy jest sympatyczny, czy nie jest.
Zupełnie jak Kwaśniewski.
Tak, spaja ich zasada dla każdego coś miłego. Ale wracając do Marcinkiewicza. On jest najlepszym dowodem patologii umysłowej braci. W każdym normalnym kraju, tak popularny polityk, nie wylądowałby na banicji u szczytu kariery. Że tak się stało, oznacza, że zadziałał czynnik psychopatyczno-osobowościowy u Kaczyńskich.
W jaki sposób przerobił Pan chłopa z barykady w bywalca salonów w garniturach za kilka tysięcy złotych?
Jako człek skromny, odpowiadając na Pana pytanie, zaprzeczyłbym tezie, że jestem skromny. To nie jest tak, że Tymochowicz rości sobie pretensje do wielkości Leppera. Leppera wykreowała PO i SLD, poprzez kompletne zignorowanie i niedocenienie jako polityka. I na tym udało nam się wygrać.
Długo go Pan namawiał do spania w garniturze, żeby poczuł, że to jego druga skóra?
A skąd Pan o tym wie? No, takich drobiazgów można by opowiadać wiele. Ale myślę, że istotne było co innego. Musiał zacząć się czuć swobodnie na różnych poziomach, na których występował. Ludzie wielu rzeczy nie dostrzegają, ale jedno wyłapią natychmiast: czy ktoś jest spięty czy naturalny. Zależało mi na tym, że obojętnie czy występuje w waciaku i gumiakach czy w eleganckim garniturze na salonach, dysponował podobnym swobodnym sposobem bycia. I tutaj daje dobry przykład. Czasem mu jeszcze coś wymsknie. W końcu to też człowiek.
Rozmawiał Mariusz Chudy
pełny tekst wywiadu tutaj
McBor powiedział/a
Dziś rano podano informację, że Tymochowicz został aresztowany w związku z podejrzeniem o pedofilię. Tja …